Creatio Ex Nihilo

HISTORIA Księstwa Guisse

To teraz czas na garść informacji o historii księstwa, gdzie toczy się akcja larpa.

Podczas wielkiego najazdu chaosu i przerażających wydarzeń zwanych przez niektórych Końcem Czasów, leżąca u podnóży gór, Republika Guisse (na mapie warhammerowej to jest jedna z krain oznaczonych zbiorowo, jako Border Princes) stała się areną zmagań z siłami ciemności – nihil novi.

Według niektórych władzę objęli tam czciciele Tzeentacha, inni twierdzą, że to wcale nie był Tzeentch, tylko Khaine, a pewien mędrzec ze wsi Kupry Wielkie zwany familiarnie Marianem Siwuchą, utrzymywał, że kacerze z Guisse oddawali pokłon jeszcze innemu demonowi. Jakkolwiek Tzeentch i Khine mieli nad tym ostatnim tę przewagę, iż było ich łatwo określić, podczas, gdy tego trzeciego nijak się Marianowi nie udawało opisać, ani na trzeźwo, ani, co zaskakujące, po pijaku.

Tak tedy wiele by mówić o potwornościach owej herezji – jedno jest pewne: nikt o niej nie ma bladego pojęcia. I wszystko wskazuje na to, że stan tej wiedzy nie ulegnie poszerzeniu. Bo oto dzięki wspólnej wyprawie mniej lub bardziej regularnych wojsk Reiklandu i Nordladnu oraz baronów z Bretonni udało się pokonać wroga i wszelki ślad po nim zatrzeć.

Ale, żeby nie było, zwycięstwo zostało okupione krwią wielu bohaterów (i tchórzów też).
Żarty na bok.

Zaraz po pokonaniu zdradliwej przełęczy Zimowych Kłów armia Reiklandu uderzyła od północy na zwyrodnialców z Guisse. Ogniem i mieczem wyrąbali sobie drogę do puszczy, gdzie zagrodził im drogę heretycki marszałek D’Alveydre.

W tym też czasie, gdy większość sił kacerskiej republiki była związana na północy, od strony zachodu do Guisse przedostał się diuk Florenjusz de Vere z bretońskim rycerstwem. Jego pierwszym rozkazem było sforsowanie warowni zwanej Szkarłatną Twierdzą. To zwycięstwo otworzyło dzielnej wyzwoleńczej armii drogę na wschód, ku sercu republiki – miastu Villeseigneur.

Jednak stolica okazała się bardzo dobrze broniona. Patrycjat miasta zdążył zebrać zapasy i zgromadzić najemne oddziały kuszników. Tak tedy Florencjusza de Vere powitał grad bełtów i kul miotanych z ciężkich dział na murach.

Oblężenie trwało. Znać było zmęczenie walczących armii. W końcu szalę zwycięstwa przechyliła flota Nordlandu. Statki księcia Teodoryka Gaussera zaatakowały kacerzy od strony rzeki Tana Danre.

Jeszcze tej samej nocy wydarzyło się coś, czego nikt chyba się nie spodziewał. Patrycjat miasta wystąpił z pertraktacjami wystawiając ze swej strony zręcznego dyplomatę hrabiego Ludwika de Calvi. Nikt nie wie, jakie były dokładne ustalenia. W każdym razie miasto poddało się o świcie. A już w południe zaczęła się rzeź mieszkańców.

Według opisu nieznanego rycerza sojuszu, kiedy zapytano hrabiego de Vere, jak odróżnić heretyków od pobożnych obywateli, ten miał mu odpowiedzieć (niezbyt oryginalnie zresztą): „Zabijcie wszystkich, Pani Jeziora rozpozna swoich.”

Inna plotka głosi, że gdy plądrujący miasto żołnierze sojuszu weszli do starego stołpu wysuniętego na nieprzystępne rozlewisko, odnaleziono siedzących za stołem pięć trupów odzianych w togi rajców miejskich.

Zdobycie miasta zakończyło wojnę i przywróciło względny pokój wyniszczonemu państwu. Guisse zmieniło swój ustrój. Z republiki stało się księstwem wasalnym. A nowo osadzony na tronie Ludwik de Calvi składał hołd lenny księciu Reiklandu i jednocześnie cesarzowi Karolowi Franciszkowi. Z kolei księciu Nordlandu oraz królowi Bretonni przyobiecał coroczne daniny.
Jakkolwiek pokój był to bardzo kruchy. Chociaż herezję w większości wypleniono, mówi się o kultystach, którzy przeżyli przyczajeni wśród gór i nieprzystępnych lasów. Ludność księstwa przetrzebiona przez wojska Sojuszu była niechętna najeźdźcom i wroga względem osadników z Imperium oraz Bretonni. Niechęć tą potęgował fakt, że owi osadnicy uzyskali rozliczne przywileje.

Sam książę, chcąc się utrzymać na swoim tronie musiał polegać na dwóch potężnych bretońskich rodach: de Vere i Aquila, które na skutek wojny doszły do niebywałych fortun i zgromadziły ogromne latyfundia grabiąc tereny Guisse. Ponadto część księstwa przeszła pod protekcję Nordlandu, którego flota monopolizowała handel morski.

Nikt nie zna dokładnych założeń herezji, którą zniszczyły wojska Sojuszu.

Nikt nie wie jakie były ustalenia pomiędzy Ludwikiem de Calvi, a dowódcami wojsk Sojuszu oblegających Villeseigneur.

Książę Ludwik de Calvi ma dwóch synów. Norngesta i Gasparda. Norngest jest starszy i kiedyś odziedziczy tron. W chwili gry spędza ostatnie dni w rodzimym państwie, ponieważ niebawem ma się udać na dwór cesarski, aby tam być jednym z dworzan. Powiada się, że w istocie będzie zakładnikiem.

Od zdobycia Villeseigneur do chwili naszej gry mija trzynaście lat.

W rok po zawarciu pokoju książę Nordlandu wysłał na dwór w Guisse swojego syna Elreda na znak przyjaźni. Książęta Elred, Norngest i Gaspard spędzili ze sobą wiele lat. Przez ten czas polubili się i stanowili niemalże nieodłączną kompanię.