Creatio Ex Nihilo

dsc_7443

Once upon a larp

Sezon larpowy dobiega powoli końca. Dlatego pozwoliliśmy sobie w dość lekkiej formie podsumować jeden z naszych testowych larpów, który przygotowujemy dla potomności. Na razie pomogli nam w realizacji naszych Prząśniczek znajomi i członkowie Ex Nihilo, ale liczymy na to, że uda się pokazać z czasem światu nasze najmłodsze dziecko.

Larp: Prząśniczki
Świat: Warhammer (docelowo larp będzie się rozgrywał średniowieczu)
Autor/MG: Marcin Tomasiewicz, Anna Oborska
Klimat: Baśniowy
Mechanika: Zbiór zasad i mechanik do larpa
Kontakt w sprawie larpa: kontakt@creatioexnihilo.org

Dawno, dawno temu, w malowniczej krainie (zwanej Księstwem Guisse) pełnej strzelistych zamków, szlachetnych rycerzy i pięknych dam żyło sobie trzech młodych książąt. Książęta owi wychowywali się na jednym dworze, a lata dzieciństwa przepędzili pośród beztroskich zabaw i innych zajęć właściwych dla ich wieku i stanu.

Kiedy zaś osiągnęli wiek męski przyszło im się rozstać. Wielce tym byli nasi książęta zasmuceni, bowiem łączyły ich więzi przyjaźni. Toteż chcąc poznać, czy kiedykolwiek dane im będzie się jeszcze zobaczyć, oraz czy ich przyjaźń przetrwa próbę czasu, postanowili udać się do trzech faeries, bowiem te, jak wieść niosła, potrafiły dostrzec w przędzy srebrzystej i kołowrotku żwawym rzeczy przyszłe. Tak tedy w dzień przed rozstaniem wyruszyło trzech książąt na wrzosowiska, by tam wysłuchać tyczącej się ich wróżby.

Oczywiście, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, cała ta farsa zakończyła się kompletną katastrofą…

Wiedźma Urszula (for. Marcin Wójcik)
Wiedźma Urszula (for. Marcin Wójcik)

Na wspomnianym już wrzosowisku, stała chatka należąca do trzech sióstr. Jak same o sobie mówiły, są “Babiny, Kobiciny, Starowiny”. Niemniej wszyscy okoliczni mieszkańcy wiedzieli, że jak po przędzę iść, to tylko do nich, bo Babiny najlepszą przędzę w okolicy mają. Niektórzy z odwiedzających chatkę Starowinek powiadają też, że nie tylko w poszukiwaniu przędzy przybywali, ale po wróżby także. Tak, bo Kobiciny, to zwykłe wiedźmy były! Tak o nich mówiono. Czy to prawda? Różne są relacje, różnych świadków. Faktem było natomiast, że rzekome wiedźmy nazywały się Halina, Urszula i Jagoda. Wiekiem i wyglądem wiedźm nawet się dwie najstarsze charakteryzowały, za to najmłodsza, Jagódka, jeszcze była niczego sobie.

Także nasze wiedźmy zamieszkiwały sobie wspomniane już wrzosowisko. Ale nie były one jedynymi mieszkankami owego terenu, dziwy różne, barwne także się tam znajdywały.

Kurier Gminny (fot. Marcin Wójcik)
Kurier Gminny (fot. Marcin Wójcik)

Jak głosi Kurier Gminny, w stawie, na wrzosowisku, wielka bestia się czaiła. Kto kiedy wchodził do stawu, już wychodzić nie był w stanie, bo minóg-ludojad zamieszkiwał jego najczarniejsze czeluście. Jako, że nasze prząśniczki najbliżej niego mieszkały, to pozwoliły sobie nadać mu imię Benedykt, Benek, jak to niektórzy zwali potwora z głębin. Tak wiec minóg-ludojad Benedykt, był postrachem okolicznego stawu. Znaleźli się też tacy, co w istnienie Benedykta nie wierzyli, bo woda za spokojna, bo nie widać go za bardzo. Niemniej nic bardziej mylnego! Bestia tylko czeka, aby kogoś z wątpiących porwać w swe minóże płetwy. Co ciekawe nikt z wątpiących w istnienie owego minoga nigdy nie odważył się sprawdzić swojej teorii i zanurzyć w zimnym, mrocznym stawie.

Niemniej, przerażający Benedykt nie był jedynym potworem na wrzosowisku. Był stwór, który swe przybycie ogłaszał odgłosem kołatki. Wtedy właśnie należało zamykać oczy, bo inaczej, kto spojrzał na niego ginął jak rażony gromem albo znikał, albo zmysły postradał, albo coś jeszcze innego się z nim działo. Dlatego też, bezpieczniej oczyska zamykać i nie próbować nawet podglądać, bo potwór zaiste szkaradny być musi, skoro tak swym widokiem powala.

 

W te właśnie niezwykle przyjazne miejsce przybyli trzej książęta wraz ze swoją świtą. A i kilku przypadkowych gości także się zjawiło. Znaleźli się wśród nich:

 

Norngest de Calvi (fot. Marcin Wójcik)

Norngest de Calvi, czyli starszy syn księcia Ludwika de Calvi i dziedzic tronu Guisse. Został on wezwany przez cesarza do Altdorfu, gdzie miał udać się nazajutrz, po wysłuchaniu wróżby. To właśnie z jego inicjatywy jest spotkanie z trzema faeries. Niektórzy powiadają, że jest to klasyczny typ zakochanego w sobie, kpiącego i rozkapryszonego księcia z bajki. No dobra, ale na swój sposób potrafi być czarujący.

 

 

GaspardNa spotkanie zaproszony został także młodszy brat Norngesta, Gaspard de Calvi, i kolejny w dziedziczeniu tronu Guisse. W odróżnieniu od swojego brata uwielbia stare baśnie i opowieści o dawnych dziejach. Jako jedyny z książąt po spotkaniu z faeries zamierza wrócić na dwór ojca. Nie zazdrości bratu, którego kocha braterską miłością, ale też i nie uśmiecha mu się oddawać pokłon Norgestowi. Typ rozmarzonego księcia, który próbuje złapać balans pomiędzy pięknym światem ze starych bajań, a smętną (w jego opinii) rzeczywistością.

 

 

dsc_7430Pojawił się również Eldred Gausser, książę, który nie jest spokrewniony z rodem de Calvi. Wychował się na dworze Ludwika de Calvi na życzenie swojego ojca – Teodoryka Gaussera. Jako przyszły książę Nordlandu – jednego z księstw Imperium, jest największą szychą na larpie. Formalnie winne mu posłuszeństwo wszystkie postaci będące z pochodzenia Imperialczykami. W sumie jest urodzonym przywódcą. Ma wszakże jedną okropną wadę – jest niebywale szpetny. Ale to tak szpetny, że Dorota Wellman może przy nim uchodzić za Miss Lustrii. Defekt ów sprawił, że przez lata Eldred musiał wysłuchiwać (i dalej wysłuchuje) masy drwin na swój temat. Skutkiem czego jest ponury i posępny. Wisienką na torcie pozostaje peleryna pokryta odchodami mew – jedynych przyjaciół Eldreda, z którą się chłopak nie rozstaje. Nazajutrz, po wysłuchaniu wróżby ma udać się do Nordlandu, aby rządzić swoim księstwem u boku ojca.

 

Świta książąt, ich ochroniarze, mentorzy, a nawet doradcy:

 

bertrandBertrand de Beauvins to rycerz chroniący Norngesta de Calvi. Szlachetny pan z Bretonni, paladyn Ludwika de Calvi i baron na zamku Beauvins. Do Guisse przybył z wyprawą Florencjusza de Vere. Liczne obowiązki związane z byciem książęcym paladynem nie pozwalają mu wykonywać jego wielkiej misji – poszukiwania świętego Graala.

 

 

 
odoOdo de Montfort, niemłody już rycerz z Guisse. Od lat służył rodzinie de Calvi. Brał udział w oblężeniu Villegeigneur – po obu stronach jednocześnie!!! Jedni mówią o nim zdrajca, inni mają go za wzór cnoty i roztropności. Postać nietuzinkowa, dobrze poinformowana, przebiegła i waleczna. Jak dotąd niezmordowanie służył panom de Calvi, ryzykując nieraz własnym życiem i honorem. Jednak, gdzie leżą granice jego wierności? Obecnie pełni rolę rycerza chroniącego Gasparda de Calvi.

 

 

wolfram2Wolfram von Stile, a dokładniej Jego Ekscelencja Margrabia Wolfram Fryderyk Hochenstein und Ladden, graf von Stile, ambasador Nordlandu w Guisse. (Ufff…) Wolfram jest nie tylko walecznym rycerzem, ale także zręcznym dyplomatą. A właściwie to nawet bardziej dyplomatą niż rycerzem. Zaufany sługa, obrońca i doradca księcia Eldreda Gaussera. Postać, która brzydzi się rozlewem krwi. Zawsze dąży do kompromisu. Znany kolekcjoner dzieł sztuki i magicznych artefaktów. Człowiek o wysokiej kulturze osobistej.

 

 

cagliostroHrabia Cagliostro, czyli alchemik, medyk, koneser trunków wszelakich, wielki Mistrz Loży Karmazynowego Świtu i Kawaler Orderu… hmm, sam najlepiej niech o tym opowie… a dalej Wielki Podczaszy Wezyra Twierdzy Alamut, osobisty doradca Chana Wielkiego Morza Traw, Brat Smoków i Najwyższy Klucznik Wrót Siedmiu Tajemnic u Macharadżdży Bumeloków, Niespalony, Niezatopiony, Nieprzepity, Wyzwoliciel z Okowów (niewiedzy) i Tytularny Bimbrownik króla na Karak a Karaz. Człowiek instytucja. Zna się na wszystkim, wszystko już widział i wszystko wie najlepiej. Obecnie bezrobotny. No, prawie bezrobotny – dorabia to tu, to tam. Od jakiegoś czasu przebywał na dworze Ludwika de Calvi i stał się najzaufańszym sługą Norgesta de Calvi. To właśnie on, na polecenie księcia, zorganizował spotkanie z trzema faeries.

 

A także przypadkowi goście, którzy na (nie)szczęście zabłądzili tego dnia w okolice chatki wiedźm:

 

dsc_7458Johann van Hal, sławny łowca czarownic. Uczeń samego Abrahama van Helsinga. Obecnie incognito. Obserwuje dom trzech niezbyt legalnych wróżbiarek w misji, której celu nikt absolutnie się nie domyśla. Fachowiec.

 

 

 

 
dsc_7407Joanna Haricot, czeladniczka łowcy czarownic. Już prawie fachowiec. Pomaga łowcy pozostawać incognito, jednocześnie sama incognito wcale nie będąc.

 

 

 

dsc_7412Percybald, zwany Sanczem, chłop po chłopsku świat postrzegający, znaczy się zdrowo, prosto i konkretnie. Wierny i bardzo, ale to bardzo cierpliwy…

 

 

 

dsc_7366A także, at last but not least, Rodrigo Martinez, który uraczył nas wejściem do chatynki trzech wiedźm na swoim (wyimaginowanym) koniu, podczas, gdy Percybald wystukiwał mu rytm końskich kopyt… kokosami. A w tle leciała muzyka… Błędny rycerz przybył w te rejony świata w poszukiwaniu swojej ukochanej Dulcymei, pech chciał, że uroiło mu się w głowie, że jedna z prząśniczek jest jego ukochaną…

 

 

A co tam się działo i kto żyw z wizyty w chatce uszedł, to już opowieść na inną historię, na inny czas i inne spotkanie. Malunki niemniej zacne przybliżą szlachetnemu oku wydarzenia tamtej pamiętnej nocy, kiedy na niebie gościliśmy astronomiczne anomalia, a w ciemności słychać było złowieszczy odgłos kołatki.

 

A skąd to wszystko wiem? Bom tam była i patrzyła na tych biedaków, nieboraków, którzy z losem swym niepewnym się zmagali, starając się dotrwać świtu, kiedy wszystkie strachy i niebezpieczeństwa szły spać.

Duch Najeżki Hepatii